Rozdział
1
Wschód
Księżyca
To wszystko dzieje się za szybko.
Atak, przemiana i dziwny chłopak…
Atak, przemiana i dziwny chłopak…
Może
zacznę od początku.
Nazywam
się Messlia Loosen. Mam 16 lat i mieszkam w Zwoleniu – małym mieście w Polsce.
Moje włosy są długie, falowane i czarne, przetykane kolorowymi pasmami, oczy
wielobarwne, twarz owalna, rysy ostro zarysowane. Zazwyczaj noszę dżinsy,
koszulki z nadrukami i wygodne buty.
Do
tej pory żyłam w miarę normalnie – o ile za normalne życie można uznać ciągłą
tułaczkę po domach dziecka i poprawczakach.
Tak
było do dziś.
Zapowiadało
się zwyczajnie – na 5.00 do szkoły, do 12.50 lekcje, później angielski,
niemiecki i muzyka.
Ale
potem stało się to, o czym śniłam w najgorszych koszmarach – przemiana.
-
Cześć, Ewka! – krzyknęłam. – Do jutra!
-
Do jutra, Mess! – odpowiedziała moja najlepsza przyjaciółka Ewa Kindajczyk, po
czym dodała - Pamiętaj o piosence!
- Ok!
Pa!
-Pa!
Po zajęciach poszłam do pobliskiego
parku, by odpocząć po 3 godzinnych próbach tańca, śpiewu i gry na gitarze lub
fortepianie. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam zeszyt od polskiego i zaczęłam
pisać pracę domową z języka polskiego, gdy nagle koło mnie stanął jakiś facet
ubrany jak jakiś biznesmen.
- Potrzebuje pan czegoś? – zapytałam
podnosząc na niego wzrok, jednocześnie powoli zbierając swoje rzeczy.
- Tak, Messlin. – odpowiedział. – A
Ty już wiesz najlepiej, czego potrzebuję.
Nagle mężczyzna rzucił się na mnie i
ugryzł mnie w ramię. Było to niemożliwe, ale ten człowiek gryzł jednocześnie
moje nogi, brzuch, plecy.
W tym momencie Słońce zaszło, a Księżyc stanął w pełni na rozgwieżdżonym niebie.
Kiedy miał zadać ostateczny cios,
obudziło się we mnie coś dziwnego. Mój wzrok, słuch i węch się wyostrzyły, a ja
miałam wrażenie, że jestem jakimś stworzeniem w i l k o p o d o b n y m. Nie wiedząc
co robię, odepchnęłam tego mężczyznę i walnęłam go głową w czoło. Przez chwilę
oszołomiona, stałam tam kilka sekund, czekając na to, aż się podniesie.
Kiedy tego nie zrobił, przerażona,
wróciłam do swojej postaci i już miałam się odwrócić i uciec, gdy ktoś z
nieludzką siłą pociągnął mnie do tyłu.
-
Co Ty zrobiłaś?! – syknął mi do ucha nieznajomy. – Prawie go zabiłaś, idiotko!
-
Odwal się ode mnie, debilu! – powiedziałam.
Walnął
mnie w głowę i szepnął mi do ucha, gdy traciłam przytomność:
-
Nigdy Cię nie zostawię, Mess. Nigdy.
Rozdział
2 jutro lub jeszcze dziś.
Komentujcie!
Chętnie się dowiem, jak się Wam podoba! ;)
/Maggie