środa, 30 października 2013

Rozdział 1 "Wschód Księżyca"



Rozdział  1
Wschód Księżyca

To wszystko dzieje się za szybko.
Atak, przemiana i dziwny chłopak…
Może zacznę od początku.
Nazywam się Messlia Loosen. Mam 16 lat i mieszkam w Zwoleniu – małym mieście w Polsce. Moje włosy są długie, falowane i czarne, przetykane kolorowymi pasmami, oczy wielobarwne, twarz owalna, rysy ostro zarysowane. Zazwyczaj noszę dżinsy, koszulki z nadrukami i wygodne buty.
Do tej pory żyłam w miarę normalnie – o ile za normalne życie można uznać ciągłą tułaczkę po domach dziecka i poprawczakach.
Tak było do dziś.
Zapowiadało się zwyczajnie – na 5.00 do szkoły, do 12.50 lekcje, później angielski, niemiecki i muzyka.
Ale potem stało się to, o czym śniłam w najgorszych koszmarach – przemiana.
- Cześć, Ewka! – krzyknęłam. – Do jutra!
- Do jutra, Mess! – odpowiedziała moja najlepsza przyjaciółka Ewa Kindajczyk, po czym dodała - Pamiętaj o piosence!
               - Ok! Pa!
            -Pa!
            Po zajęciach poszłam do pobliskiego parku, by odpocząć po 3 godzinnych próbach tańca, śpiewu i gry na gitarze lub fortepianie. Usiadłam na ławce, wyciągnęłam zeszyt od polskiego i zaczęłam pisać pracę domową z języka polskiego, gdy nagle koło mnie stanął jakiś facet ubrany jak jakiś biznesmen.
            - Potrzebuje pan czegoś? – zapytałam podnosząc na niego wzrok, jednocześnie powoli zbierając swoje rzeczy.
            - Tak, Messlin. – odpowiedział. – A Ty już wiesz najlepiej, czego potrzebuję.
            Nagle mężczyzna rzucił się na mnie i ugryzł mnie w ramię. Było to niemożliwe, ale ten człowiek gryzł jednocześnie moje  nogi, brzuch, plecy. 
             W tym momencie Słońce zaszło, a Księżyc stanął w pełni na rozgwieżdżonym niebie.
            Kiedy miał zadać ostateczny cios, obudziło się we mnie coś dziwnego. Mój wzrok, słuch i węch się wyostrzyły, a ja miałam wrażenie, że jestem jakimś stworzeniem w i l k o p  o d o b n y m. Nie wiedząc co robię, odepchnęłam tego mężczyznę i walnęłam go głową w czoło. Przez chwilę oszołomiona, stałam tam kilka sekund, czekając na to, aż się podniesie.
            Kiedy tego nie zrobił, przerażona, wróciłam do swojej postaci i już miałam się odwrócić i uciec, gdy ktoś z nieludzką siłą pociągnął mnie do tyłu.
- Co Ty zrobiłaś?! – syknął mi do ucha nieznajomy. – Prawie go zabiłaś, idiotko!
- Odwal się ode mnie, debilu! – powiedziałam.
Walnął mnie w głowę i szepnął mi do ucha, gdy traciłam przytomność:
- Nigdy Cię nie zostawię, Mess. Nigdy.

Rozdział 2 jutro lub jeszcze dziś.
Komentujcie! Chętnie się dowiem, jak się Wam podoba! ;)
                                       
                                                                                         /Maggie
    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz